Warsztat Mistrza: Jak wybitni pisarze wygrywali z prokrastynacją?

produktywnosc rutyny pisarskie

Wielu z nas czeka na mityczne natchnienie, tymczasem historia literatury uczy nas prostej prawdy: wybitne dzieła to nie efekt nagłego olśnienia, ale żelaznej dyscypliny i specyficznych, czasem dziwacznych rytuałów. Jak pisał Carlos Ruiz Zafón: „Natchnienie przychodzi wtedy, kiedy człowiek przyklei łokieć do biurka, tyłek do krzesła i zacznie się pocić”.

Odkryjcie sekrety warsztatu wielkich pisarzy i zobaczcie, jakie codzienne nawyki pozwalały im utrzymać niezwykłą produktywność.

Remigiusz Mróz

Najpopularniejszy polski autor jest ucieleśnieniem etosu ciężkiej pracy. Remigiusz Mróz, jak sam pisze na swojej stronie, swój dzień zaczyna od zaparzenia dwóch litrów zielonej herbaty (najczęściej Gunpowdera lub Genmaichy), które wystarczają mu na pierwszą turę pisania.

Około 14.00 robi sobie przerwę w pisaniu i pędzi do lasu, by przy dźwiękach mocnego rocka lub metalu wybiegać swoją dzienną normę i oczyścić umysł.
Po tym krótkim resecie je pizzę lub sushi i jest gotów do drugiej tury pisarskiej. Pracuje do 23.00, po czym zasiada wygodnie z książką, którą napisał ktoś inny, i się relaksuje. Napęd do działania zapewnia mu fakt, że pisanie to jego pasja.

Stephen King

King to rzemieślnik w czystej postaci. Jego zasada jest prosta: 2000 słów dziennie. Nie odchodzi od biurka, dopóki nie osiągnie tego limitu, nawet w Wigilię czy własne urodziny. Co ciekawe, w przeciwieństwie do wielu autorów szukających ciszy, King uwielbia pracować przy głośnej muzyce. W jego słuchawkach często dudni AC/DC, Metallica czy Guns N’ Roses. To jego sposób na zagłuszenie wewnętrznego krytyka.

Ernest Hemingway

    Hemingway był rannym ptaszkiem. Wstawał o 5:00 lub 6:00 rano, by pisać w chłodzie poranka, zanim ktokolwiek mógł mu przeszkodzić. Miał unikalny nawyk: często pisał na stojąco, używając deski do pisania umieszczonej na wysokości klatki piersiowej.

    Prowadził też codzienny dziennik „urobku”, skrupulatnie zapisując liczbę postawionych słów, co pomagało mu zachować poczucie kontroli nad postępami.

    Anthony Trollope

    Trollope był mistrzem zarządzania czasem. Pracując na pełny etat na poczcie, wstawał o 5:30 i pisał dokładnie przez dwie i pół godziny. Miał przy sobie zegarek i narzucił sobie tempo 250 słów na kwadrans.

    Jeśli skończył książkę na dziesięć minut przed upływem czasu, natychmiast brał nową kartkę i zaczynał kolejną. To dzięki tej metodzie „produkcji taśmowej” zostawił po sobie 47 powieści.

    Haruki Murakami

      Dla Murakami pisanie to wysiłek fizyczny. Kiedy pracuje nad powieścią, wstaje o 4:00 rano i pisze przez pięć do sześciu godzin. Po południu biega lub pływa, słucha muzyki i czyta. Kładzie się spać punktualnie o 21:00. Uważa, że aby utrzymać skupienie przy długiej formie, pisarz musi mieć kondycję fizyczną maratończyka.

      Agatha Christie

      Królowa kryminału była zaprzeczeniem biurkowej rutyny. Przez lata nie miała nawet własnego gabinetu. Pisała tam, gdzie akurat było miejsce, na stole w jadalni lub przy umywalce w sypialni.

      Potrafiła całkowicie odciąć się od otoczenia, układając fabułę w głowie podczas zmywania naczyń lub kąpieli, a potem po prostu „przelewała” gotową historię na papier w krótkich, intensywnych sesjach.

      Karol Dickens

      Dickens potrzebował warunków sterylnych. Jego gabinet był odizolowany dodatkowymi drzwiami, by nie dochodziły do niego żadne głosy domowników. Na jego biurku zawsze musiały znajdować się te same przedmioty: konkretny tusz, gęsie pióra i świeże kwiaty.

      Pisał od 9:00 do 14:00 w niemal religijnym skupieniu, po czym udawał się na wielokilometrowe spacery po Londynie, by „rozchodzić” fabułę.

      Danielle Steel

      Jeśli myślicie, że ciężko pracujecie, poznajcie rutynę Danielle Steel. Autorka pisze codziennie, potrafi pracować nawet po 20 godzin na dobę. Pisze na starej maszynie Olympia, często owinięta w kaszmirowy koc, ponieważ podczas pracy bardzo marznie.

      Jej sekretem jest całkowite zanurzenie w historii. Kiedy zaczyna nową książkę, niemal przestaje spać, dopóki nie skończy pierwszego szkicu.

      Vladimir Nabokov

      Nabokov nie pisał książek liniowo. Używał indeksowych fiszek, które pozwalały mu pisać sceny w dowolnej kolejności. Dzięki temu mógł pracować nad tym fragmentem, na który akurat miał największą wenę, co eliminowało blokady twórcze.

      Fiszki trzymał w pudełkach, a często pisał siedząc na tylnym siedzeniu zaparkowanego samochodu. Tam znajdował upragniony spokój.

      Honoré de Balzac

      Balzac był ekstremistą produktywności. Jego rytm dobowy był odwrócony: kładł się spać o 18:00, wstawał o północy i pisał przez kilkanaście godzin bez przerwy.

      Aby utrzymać koncentrację i nie zasnąć, wypijał od kilkunastu do kilkudziesięciu filiżanek mocnej, czarnej kawy dziennie. Był to wyniszczający, ale niezwykle płodny system pracy.

      Wniosek dla nas?

      Przykłady mistrzów pióra dowodzą, że nie istnieje uniwersalna recepta na pisarską wydajność. Podczas gdy jeden autor potrzebuje do pracy głośnych riffów Metalliki, inny odnajdzie skupienie wyłącznie w absolutnej ciszy za podwójnymi drzwiami.

      Kluczem nie jest wypatrywanie natchnienia, lecz wypracowanie własnej dyscypliny, która zgodnie z radą Zafóna, pozwoli po prostu „przykleić tyłek do krzesła”.

      Zostaw komentarz

      Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *